Za bycie kobietą stanowisko się nie należy

Czy po wygranych wyborach prezydenckich na głównej stronie Wyborcza.pl zobaczę tytuł "Precedensu nie będzie: kobieta nie porządzi krajem"? Wątpię. Skoro nie oceniamy wyników wyborów na szefa państwa pod kątem tego, czy wygrała kobieta czy nie, dlaczego robimy to, gdy mowa o wyborze szefa jednej z najważniejszych instytucji naukowych?

Jestem feministką. Jestem za parytetami na listach wyborczych, a nawet za większą różnorodnością w radach nadzorczych. Ale nie mogę zgodzić się, gdy czytam takie komentarze, jak ten Agnieszki Kublik o Polskiej Akademii Nauk. Kublik patrzy na wybory prezesa PAN jedynie przez pryzmat płci. "Szkoda, że wybierający nowego szefa Akademii członkowie Zgromadzenia Ogólnego PAN nie chcieli być autorami kolejnego precedensu w nauce polskiej - że przez cztery lata porządzi nią wybitna naukowczyni" - pisze dziennikarka. Czyli wyborcy podjęli złą decyzję, bo nie wybrali kobiety.


Zamiast w wyborach kierować się tylko tym, jaki ktoś ma zestaw chromosomów, lepiej spojrzeć na inne przymioty: kompetencje osób, osiągnięcia, doświadczenie na podobnych stanowiskach. Bez wątpienia prof. Marody jest wybitną naukowczynią. Ale prof. Duszyński również ma wybite osiągnięcia i ma jeszcze większe doświadczenie w zarządzaniu nauką, w tym na stanowiskach kierowniczych, niż jego kontrkandydatka. Szkoda, że o tym redaktor Kublik nie wspomina.

Szczerze mówiąc, nie chcę, żeby w polskiej nauce (ani w żadnej innej dziedzinie) decydującym kryterium była płeć. Już to przerabialiśmy. Przez ostatnie kilkaset wieków istniała zasada - mężczyzna - dobrze, kobieta - źle. Jeśli będziemy oceniać wyniki wyborów do PAN pod kątem tego czy wybrano kandydata czy kandydatkę, znów pójdziemy w starym kierunku. Jedynie zwrot będzie zmieniony: kobieta - dobrze, mężczyzna - źle.

Doskonale zdaję sobie sprawę z niedoreprezentowania kobiet w nauce, polityce, biznesie i innych obszarach życia. Nawet popełniłam parę tekstów na ten temat. Jestem za specjalnymi programami wsparcia dla przedsiębiorczyń, czy naukowczyń. Sama uczestniczyłam w kobiecym mentoringu i było to jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu zawodowym (i nie tylko). Ale wsparcie dla kobiet ma zachęcić je do walki o stanowiska, przygotować do tego, dodać odwagi czy nauczyć takich rzeczy jak networking i pomaganie sobie nawzajem. Jeśli tak będzie, wtedy istniejąca obecnie odwrócona piramida, o której pisze Kublik, sama w pewnym momencie zniknie.

Na pewno najgorsze co można zrobić dla kobiet, to otwierać im szeroko drzwi tylko dlatego, że są kobietami. Za takie przymioty stanowiska się nie należą.
Trwa ładowanie komentarzy...